wtorek, 29 marca 2016

"Harry Potter i Czara Ognia" J. K. Rowling

Tytuł oryginalny: Harry Potter and the Goblet of Fire
Seria: Harry Potter
Tłumaczenie: Andrzej Polkowski
Wydawnictwo: Media Rodzina
Liczba stron: 768
Data wydania: 29 września 2001


W tym roku w Szkole Magii i Czarodziejstwa Hogwart rozegra się Turniej Trójmagiczny, na który przybędą uczniowie z Bułgarii i Francji. Zgodnie z prastarymi regułami w turnieju uczestniczyć ma trzech uczniów - reprezentantów każdej ze szkół, wybranych przez Czarę Ognia. Dziwnym zbiegiem okoliczności wybranych zostaje czterech.
Co z tego wynika dla Harry`ego, jego przyjaciół i całego świata czarodziejów, dowiecie się z lektury 766 strony czwartego tomu Harry'ego Pottera.


No dobra, po podwójnej recenzji dwóch poprzednich tomów serii o Harry'm Potterze czas na zwykłą, pospolitą i nudną paplaninę o jednej części. O ile w ogóle dam radę sklecić kilka sensownych zdań.

Na początku (czyli pod koniec stycznia) zabrałam się za "Czarę Ognia" z ogromną werwą. Niestety po pierwszych czterech rozdziałach mój zapał znacznie osłabł. Rozdziały dłużyły mi się niemiłosiernie. W poprzednich tomach nasi bohaterowie dość szybko przenosili się Hogwartu, gdzie akcja nabierała tępa po 2-3 rozdziałach. W czwartej części sprawa ma się inaczej. Początkowe rozdziały opisują dom Dursley'ów i Weaslay'ów, tak zwaną Norę. Zostają nam jeszcze tylko mistrzostwa świata w guidittchu i... znowu wracamy do Nory. Do Hogwartu trafiamy dopiero w jedenastym rozdziale, co było dla mnie prawdziwą katorgą.


O bohaterach raczej nie będę się rozpisywać wiele (teraz, kiedy czytam recenzje jeszcze raz i sprawdzam błędy, zobaczyłam, jak perfidnie Was okłamałam). Nie zmienili się od poprzednich części aż tak. Draco nadal jest moim ulubieńcem, ale żałuję, że Krum nie był lepiej wykreowany. Fakt, był postacią poboczną, ale gdyby Rowling bardziej przyłożyła się do jego tworzenia mogłaby wytworzyć się ciekawa sytuacja Ron-Hermiona-Wiktor. To samo uczucie miałam przy każdym z uczestników Turnieju Trójmagicznego (oprócz Harrego oczywiście). Zbyt powierzchowne opisanie ich uczuć i zachowań negatywnie poskutkowało w kluczowym dla Cedrika i Harrego momencie. W tym tomie na bok odeszli również Ron i Hermiona. Nie widziałam już takiego zaangażowania w przyjaźń całej trójki. Harry zajmował się turniejem, Hermiona Krumem i wścibską Skeeter, a Ron... no właśnie, często miałam wrażenie, że całkowicie znika. Autorka nie poświęcała mu już tak dużo scen jak w poprzednich częściach.


Sam pomysł... hmmm... niespotykany, oryginalny i jedyny w swoim rodzaju. Jak powiedziała kiedyś moja przyjaciółka "Harry Potter to klasyk". Miała skubana rację. Nawet nie wiem, jak mam zabrać się za ocienianie, nie mówiąc już o delikatnej krytyce (żeby nie dostać od niej w szkole xD). Może najprościej jak się da. Gdyby nie kilka wymienionych przeze mnie minusów książka byłaby wręcz doskonała. Smoki, zagadki, tajemnica za tajemnicą... jeśli jednak mam być szczera film wywołał u mnie większe emocje niż książka (tak wiem, jestem okrutna). Ucieszyłam się jednak odkrywając nowe sceny, których w filmie nie pokazano, m.in.: Hagrida i madame Maxime, scena na schodach w środku nocy... to wszystko pozwoliło mi spojrzeć na książkę trochę łaskawszym okiem.


Teraz czas na najgorsze, bo niby jak mam zebrać to wszystko do kupy? Pomijając fakt, że czwarty tom serii "Harrego Pottera" czytałam grubo ponad miesiąć (skończyłam dopiero na początku marca) i wiele wątków musiałam przypominać sobie podczas czytanie, ponieważ zdążyły wylecieć mi z głowy, książka wciągnęła mnie w swój magiczny i pokręcony świat i raczej szybko mnie nie puśći. Większość z Was ma pewnie HP za sobą, wiec nie muszę pisać, że polecam (chyba, że czytają to osoby tak ociągające się jak ja). Napiszę tylko, że równie mocno jak Wy pokchałam małego chłopca z komórki pod schodami.


Moja ocena: 10/10


---Sara Gray---

9 komentarzy:

  1. Uwielbiam całą serię, a ta część jest chyba moją ulubioną :)

    withcoffeeandbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Ooo, uwielbiam całą serię! Ukształtowała moje dzieciństwo i charakter. Czara Ognia to już jedna z tych mroczniejszych, robi się niebezpiecznie; motyw turnieju niespecjalnie do mnie przemawia, ale jest Krum, jest Fleur, dzieje się mega dużo! :) Ja tę część połknęłam w jedną noc, staram się wracać do Pottera raz w roku, niedługo też się i za tą zabiorę ;). Pozdrawiam serdecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. przypomniałaś mi jak shipowałam Rona z Krumem, podczas oglądania filmu, mój mózg cierpi ;____;

    OdpowiedzUsuń
  4. Ani mi się waż wspominać o jakimkolwiek możliwym trójkącie miłosnym! Rowling dobrze wiedziała co jest (dla mnie) dobre i oszczędziła (mi) dodatkowych nerwów przy czytaniu ;) (Z resztą dla mnie i tak istnieje tylko Dramione xD)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wydaje mi się, że Rowling za bardzo nie chciała rozwijać relacji Krum-Hermiona-Ron, bo cóż, dwójka z nich miała dopiero 14/15 lat, to wszystko było jeszcze bardzo mgliste i niezręczne :D Ja pamiętam, że się męczyłam z początkiem "Księcia Półkrwi", bo tam też akcja bardzo wolno się z początku rozwija, ale potem jest zdecydowanie lepiej. Nie ma co, ja po prostu kocham tę serię i nie zamieniłabym jej na inną, myślę, że już do końca życia to będą moje ukochane książki, zbyt dużo wniosły, by zniknąć :)
    Pozdrawiam,
    rude-pioro.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo bym chciała się wypowiedzieć na temat tej książki, ale mam mały problem. Mimo, że próbowałam przeczytać pierwszą część cyklu to niestety strasznie mnie ona zanudziła i nie dałam rady. Za to film jest genialny i muszę przyznać, że go uwielbiam! :D
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie~ Nataliaaa
    http://happy1forever.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Muszę którego dnia zrobić sobie maraton z książkami o Harrym :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Lubię ten tom, muszę go sobie za niedługo odświeżyć :)

    OdpowiedzUsuń
  9. W ostatnie wakacje zrobiłam sobie maraton najpierw z książkami a potem z filmami ;)polecam
    http://reading-mylove.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń