czwartek, 20 sierpnia 2015

"52 powody, dla których nienawidzę mojego ojca" Jessica Brody




Historia Kopciuszka opowiedziana od tyłu. 

Zbliża się najszczęśliwszy moment w życiu Lex. W dniu swoich osiemnastych urodzin ma otrzymać od „kochającego tatusia” czek na 25 milionów dolarów. To jej upragniona swoboda i wolność, która należy się „z urodzenia” każdemu członkowi rodziny. 

Tymczasem ojciec odracza środki z funduszu powierniczego o 52 tygodnie. Młoda celebrytka znana dotychczas z pierwszych stron gazet, kanałów informacyjnych oraz imprez dla vipów, musi poznać smak pracy. 

Barack Obama i Madonna pierwsze kroki robili w barach szybkiej obsługi. Walt Disney zaczynał jako gazetowy. Rod Stewart był grabarzem. 

Tak na prawdę, ta książka wpadła w moje "lepkie łapki" przez czysty przypadek. Mianowicie, weszłam któregoś pięknego lipcowych dnia do biblioteki (co ostatnio nie zdarza się często) i przetrząsnęłam wszystkie możliwe półki w poszukiwaniu czegoś dla siebie. Skupiłam die raczej na tych mało znanych tytułach, aż tu nagle wyciągam egzemplarz "52 powody...". Nie mogłam zostawić go takiego samotnego na półce, wiec przygarnęłam go na pewien czas do siebie (razem z "Diabelskimi Maszynami" ^^).


Z biblioteki pędziłam do domu jak na skrzydłach, albo raczej rozwinęłam zawrotną prędkość na moim rowerze (to cud, że on to w ogóle przeżył!).

Jak się później okazało, kontrowersyjny tytuł przyciągną nie tylko moją uwagę... Mój tata (którego wbrew książce, którą wtedy czytałam, bardzo kocham) jakimś cudem znalazł moje biblioteczne zdobycze. Jego mina mówiła wszystko (foch na całe piętnaście minut).


Przechodząc do samej recenzji, muszę stwierdzić, że cała historia Lexi nie powaliła mnie na kolana. Rozwydrzona nastolatka, która myśli, że wszystko się jej należy. Gdyby istniała na prawdę, pewnie trzymałam się od niej z daleka.


Sam pomysł na powieść jest dość przeciętny i oklepany. Ile już filmów i książek powstało o nawracającej się diablicy? Można się na nie natknąć praktycznie wszędzie. Wersja pani Brody była jedną z wielu, jednak muszę przyznać, że dość udaną. Jak już wcześniej wspomniałam, nie była powalająca, ale zapewniła miłą rozrywkę na kilka wieczorów i nowe, świeże spojrzenie na dobrze znaną mi już historię.


Główna bohaterka miała dość mocny charakterek. Zadziorna i nieposłuszna, zakochana w sobie i swoim piesku. Taką dziewuchę może zmienić tylko jedno.... Umięśniony przystojniak w eleganckim garniaku. Brzmi trochę jak opis modela z okładki magazynu? Blisko... To pracownik firmy Larabie Media prowadzonej przez śmiertelnego wroga Lexi - jej ojca. Nie ma to jak kochająca się rodzinka! Jeśli już jesteśmy przy ojcu głównej bohaterki, to muszę przyznać, że był on niezaprzeczalnie najlepszą postacią w tej powieści! W przeciwieństwie do swojej córki, wiedział do czego może doprowadzić lekkomyślne zachowanie i czym jest szacunek do pieniądza. To chyba jedyny bogacz, którego polubiłam.


Nie wiem dokładnie ile razy wspomniałam już o interesującym i dość długim tytule, ale muszę wspomnieć o nim jeszcze raz (mam nadzieję, że mnie za to nie znienawidzicie). Na rynku można spotkać książki, które, przyznajmy szczerze, mają fatalne i niepasujące do fabuły tytuły. Tutaj, wręcz zdradza nam nam główny wątek. 52 powody = 52 tygodnie = 52 prace. Proste i logiczne! (Powiedzcie, że nie zwariowałam. I pomyśleć, że to wszystko przez czernice-ogłupiacze :P)


W tym wszystkim udało mi się nawet znaleźć ulubiony moment. Zdradzę wam tylko tyle, że związany jest z Luke'm i Lexi. Resztę zatrzymam dla siebie,bo boję się Wam zaspojlerować (pierwsza zasada bloggera: nie spojleruj). A, właśnie! Zapomniałam o Luke'u! No jak ja tak mogłam? Już naprawiam swój błąd. Luke od samego początku został przedstawiony w złym świetle. Przecież Lexi nie mogłaby bratać się ze sługusem ojca. Oczywiście do czasu... Młody stażysta dostał za zadanie pilnowanie panny Larabie. Zawieźć i odebrać z pracy, wysłać raport szefowi i takie tam pierdoły. W tych okolicznościach, Luke i Lexi codziennie się spotykali, codziennie się kłócili... a co zwykle wynika z takiej mieszanki?


Po tej powieści nie spodziewałam się niczego nadzwyczajnego. Myślałam o niej raczej w kategorii umilacza czasu, ale kiedy już zaczęłam ją czytać, po prostu nie mogła odłożyć jej bez wyrzutów sumienia. Towarzyszyła mi nawet podczas wyjazdu. Co prawda nie mogłam się z nią "rozstać" przez cały tydzień, ale przyczyniły się do tego różne wydarzenia, które zbiegły się w czasie, a nie niechęć do lektury. W ostatnich rozdziałach udało mi się nawet polubić Lexi. Jeżeli macie chwile czasu, albo chcecie złapać "czytelnicy oddech" po rozczarowującej lekturze, sięgnięcie po "52 powody, dla których nienawidzę mojego ojca". Lekka i przyjemna powieść młodej autorki pozwoli wam na chwile zapomnienia i chociaż trochę poprawi humor.


Moja ocena: 7/10


---Sara Gray---

18 komentarzy:

  1. Faktycznie nie wydaje się, by książka wyróżniała się niczym specjalnym, ale ja lubię takie historie, zwłaszcza na lato albo po prostu na wolny weekend :) Muszę przyznać, że zaciekawiłaś mnie tą recenzją, bo do tej pory nie słyszałam w ogóle o tym rzeczywiście długim i zapadającym w pamięć tytule :D Nie sądzę, żebym znalazła tę książkę w swojej bibliotece, ale przeczytam, jeśli tylko się nadarzy ku temu okazja.
    Pozdrawiam,
    rude-pioro.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Powieść wydaje się całkiem ciekawa, jednak mój stos książek jest tak ogromny, że wątpię bym w najbliższym czasie sięgnęła po tą pozycję :D
    dobraksiazka1.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Prawdę mówiąc chyba pierwszy raz czytała opis tej książki, wcześniej tytuł tak zniechęcił mnie do niej, że nawet tego mi się nie chciało (leń ze mnie, zdaję sobie z tego sprawę ;)). Teraz czuję się trochę zachęcona, chociaż wątpię bym polubiła się z główną bohaterką...

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo fajna recenzja! :D
    Pozdrawiam, miłego dnia!
    Paula
    http://trioreviews.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Chyba nie przeczytam, i tak moja chciejlista jest pełna po brzegi :D Chociaż nie powiem, mam na nią chętkę, a okładka przypomina mi bardziej magazyn niż książkę :D
    Aczkolwiek recenzja świetna, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Dość dawno już czytałam tę książkę i pamiętam, że całkiem mi się podobała :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie wiem, czy dałabym radę przebrnąć przez książkę, w której główną bohaterką jest rozwydrzona, zakochana w sobie nastolatka, prędzej z irytacji żyłka by mi pękła ;) Mimo wszystko wydaje mi się, że to odpowiednia lektura na letni wieczór, żeby trochę się odmóżdżyć.

    Books by Geek Girl

    OdpowiedzUsuń
  8. Książka wydaje się dość ciekawa, mimo, że pomysł nie jest oryginalny. Chętnie bym się na nią skusiła - idealna lektura na leniwe popołudnie.

    http://blondie-in-wonderland.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Hm, powiem że okładka trochę mnie odstrasza...
    Fabuła też nie brzmi jak coś specjalnie dla mnie przyjemnego - narcystyczna, buntownicza bohaterka chyba doprowadziłaby do bliskiego spotkania 3 stopnia książki ze ścianą :P.
    Chyba sobie odpuszczę ;).
    Aczkolwiek świetna recenzja :). Spoilery to złoooo.
    City of Dreaming Books

    OdpowiedzUsuń
  10. Ta okładka... taka kiczowata. Nie, nie, niech mi nikt nie każe po to sięgać xd
    drewniany-most.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Okładka tej książki trochę mi przypomina okładkę magazynu, czasopisma. Jakoś nie bardzo mi się podoba, ale jak wiadomo - nie ocenia się książki po okładce. Mimo to jakoś mnie nie ciekawi, po przeczytaniu opisu.

    http://recenzandia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja raczej nie przeczytam, bo dosłownie nic mnie nie zachęca do przeczytania, ani nie szukam niczego w tym stylu ;) U mnie foch mógłby trwać dłużej xd

    OdpowiedzUsuń
  13. Myślę, że po książkę faktycznie warto sięgnąć. Może być miłą odskocznią :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Właśnie dostąpiłaś wątpliwego zaszczytu nominacji do Liebster Blog Award przeze mnie, upierdliwą Geek Girl ;)
    http://szept-stron.blogspot.com/2015/08/lba-1.html

    OdpowiedzUsuń
  15. Kiedyś chciałam sięgnąć po tę książkę, ale jakimś cudem aż do teraz mi to nie wyszło. Chyba w końcu będę musiała zebrać się w sobie i ją przeczytać, zwłaszcza że nie jest taka zła, sądząc po Twojej recenzji :)

    http://nieuleczalna-bibliofilka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Sama nie wiem, może dam się kiedyś namówić, ale na razie nie będę się za nią rozglądać ;)
    Thievingbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Chciałabym przeczytać tę książkę, ponieważ zaintrygowała mnie od pierwszej chwili :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Jakoś specjalnie nie będę jej szukała, ale jak trafi w moje ręce to przeczytam, bo sam tytuł jest całkiem interesujący, ale nie jest powiedziane, że wnętrze będzie takie samo ;)

    OdpowiedzUsuń